Strona główna

środa, 2 września 2015

Pasji ciąg dalszy.

Zdaję sobie sprawę, że prowadzanie bloga, pod względem systematyczności nie należy do moich dobrych stron. Powinnam to zmienić i obiecuję to sobie za każdym razem, jednakże ostatnie miesiące były dla mnie bardzo intensywne. Pod względem studiów ( dwa kierunki, obrona licencjatu), pracy, która pochłonęła mnie tak, że będę ją kontynuować w przyszłym roku. Bardzo się cieszę z tego powodu, więc pomyślałam, że podzielę się z Wami tą dobrą wiadomością. Nie myślcie, że tylko dlatego uruchomiłam mojego bloga, bo dużo mi się udało, nie, nie. Zapewne pamiętacie, że kocham podróżować i biegać. Z okazji, że mam wolny wrzesień postanowiłam razem z moim chłopakiem wybrać się w podróż do malowniczej Chorwacji. Nigdy nie byliśmy tam, a zdecydowaliśmy, że musimy naładować baterię przed ciężkim rokiem.


wtorek, 21 lipca 2015

Lipiec.

Witam ponownie, po miesięcznej przerwie przeplatanej sesją, obroną oraz pracą. Witam w miesiącu bardzo ciepłym, moim ulubionym. Mogę powiedzieć nareszcie. Nareszcie wróciłam do spokojnego biegania, bo zapomniałam jakie to dobre lekarstwo. Na wszystko. Oczywiście wznowione treningi wiążą się z moim startem w drugim  BMW PÓŁMARATONIE PRASKIM.  Nie ukrywam, iż mam ogromny sentyment do tego biegu, ponieważ tam zadebiutowałam i chyba najbardziej jestem dumna z tego medalu, który wisi na mojej ścianie. Mogę tylko dodać, że do dalszych sukcesów motywuję mnie rodzina, najlepszy chłopak na świecie i przyjaciele i wszyscy, którzy trzymają za mnie kciuki. Moja radość jest jeszcze większa, ponieważ ostatnio moje posty docierały do nawet 2000 osób(!), w co nie mogłam uwierzyć. Dziękuję! Obiecuję, że Was nie zawiodę.
Zarówno wczoraj, jak i dzisiaj pokonałam dystans 10 kilometrów i odkryłam nowe miejsce w Warszawie, które pokochałam. Las Kabacki. Niedługo mija 3 lata od kiedy zamieszkałam w stolicy i powiem szczerze, iż wiedziałam o tym miejscu lecz nigdy moje nogi mnie tam nie zaprowadziły, aż do wczoraj. Spokój, las, czyste powietrze, dookoła zieleń, rodziny siedzące przy ogniskach. Coś pięknego. Patrząc na to wszystko, czułam satysfakcję, szczęście, że to co robię ma sens. Bez biegania pewnie nie byłabym tą samą osobą.  Jutro planuję powtórkę. W niedzielę odpoczynek. Do 30 sierpnia dużo czasu.  Zdążę się solidnie przygotować.

M.

piątek, 19 czerwca 2015

Trochę sportu.

Przy takiej pogodzie jak dzisiaj, nawet moje buty biegowe uciekają przede mną.  Obiecuję jutro rano przebiec 10 kilometrów ( Kraków to miejsce w którym naprawdę dobrze mi się biega, może dlatego że właśnie w tym mieście pobiłam swój czas na 21 kilometrów).  Z okazji, że przygotowuję się do ostatniego egzaminu, trening jest odskocznią właściwie od wszystkiego. Dlatego przeszperałam internet w celu znalezienia ciekawych ćwiczeń.


niedziela, 14 czerwca 2015

Bieg Ursynowa.

Ku mojemu zaskoczeniu wszystko dalej się udaje. Może to zasługa czterolistnej koniczyny, którą znalazłam w Krakowie w poprzedni weekend. Egzaminy, które wydawały się dla mnie nie do przejścia, zdałam (tak, ten semestr był zdecydowanie cięższy niż poprzedni). Przede mną jeszcze dwa i obrona licencjatu. Skoro przeżyłam 4 sesje w ciągu roku, to obrona nie powinna być problemem.
Wydaję mi się, że wszystko zawdzięczam swojej pracy, rodzinie, chłopakowi i przyjaciołom i pasji.
Po tak ciężkim tygodniu, musiałam się zresetować i postanowiłam wziąć udział w Biegu po zdrowie, który odbywał się w Warszawie, w dzielnicy, w której mieszkam czyli na Ursynowie. Szybki start na 5 kilometrów, gdzie mogłam powalczyć o nową życiówkę.

 

niedziela, 31 maja 2015

Stęskniona.

Dawno już tutaj nie zaglądałam. Nadeszła pora na studiowanie życia przez jeden intensywny miesiąc.    Jaki będzie końcowy efekt, to się okaże.
Zatęskniłam trochę za tym miejscem, za pisaniem.
Nie powiem, ostatnie miesiące były dla mnie bardzo ciężkie. Musiałam naprawić kolano, żeby dalej móc biegać, wiązało się to ze skróceniem dystansów. Postanowiłam do jakiegoś czasu sprawdzać się w trasach do 10 kilometrów. Ostatnio brała udział w biegu w moich rodzinnych stronach. Był to bieg właśnie na dystansie 10 kilometrów. Powiedziałabym, że był to bieg na sprawdzenie swoich sił, odwagi, przełamanie własnych słabości. Jeżeli powiedziałabym, że trasa była ciężka, to byłoby to bardzo łagodne określenie. Bardzo, a to bardzo ciężka. Ja, osoba która biega na co dzień po płaskich, warszawskich chodnikach, trafiła na piach i różnej wielkości pagórki. Gdyby nie kibicowanie całej mojej rodziny i przyjaciół, po pierwszych 5 kilometrach poddałabym się. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Z czasem 57:01 zajęłam 1 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Jeżeli chodzi o całe zawody, to mogę tylko i wyłącznie chwalić. Organizacja na wysokim poziomie. Każdy mógł sprawdzić swoje możliwości. Oprócz biegu na 10 kilometrów, uczestnicy mogli wziąć udział w biegu na 5 kilometrów ale także w nordic walking. Muszę wspomnieć, że pierwsze miejsce w kategorii kobiet zajęła moja ciocia Magdalena, która kolokwialnie mówiąc skosiła konkurencję. Gratulacje! Każdy uczestnik otrzymał piękny, pamiątkowy medal, z którego powinien być bardzo dumny! Oby więcej takich biegów w rodzinnym Annopolu!
Teraz niestety muszę skupić się na sesji oraz na obronie licencjatu! Trzymajcie kciuki!
PS. Kolejny bieg 12 lipca w Stalowej Woli!
Duże pięć
M.


sobota, 11 kwietnia 2015

Należy zwolnić.

Myślałam, że kontuzje nie dopadają, nawet taką amatorkę jak ja. Jednak okazało się inaczej. Sama nie wiem, czemu dopiero teraz o tym piszę, powinnam to zrobić już dużo wcześniej.  Trzy tygodnie temu, na moim pierwszym  w tym roku starcie moje kolano na 16 kilometrze odmówiło posłuszeństwa. Nie wyobrażacie sobie, jak ciężko biegnie się z bólem fizycznym, ale także tym psychicznym, gdzie Twoje wewnętrzne ja mówi Ci, że powinnaś zatrzymać się i przerwać bieg. Dobiegłam, zbyt dużo osób na mnie liczyło, zbyt mocno ja sama trzymałam za siebie kciuki.  W rezultacie nie wystartowałam w PZU Półmaratonie Warszawskim, tym razem musiałam odpuścić. 
Moja przerwa trwa już 3 tygodnie, kolano obecnie ma się dużo lepiej. Małymi kroczkami wracam do treningów, jednak na jakiś czas odpuszczam starty w długodystansowych biegach. 
Skupiam się na 10 kilometrach. W tym roku mój cel to osiągnięcie czasu poniżej 45 minut. 
Bardzo się cieszę, ponieważ najbliższy start zaplanowałam w moich rodzinnych stronach, dokładnie 24 maja, gdzie po raz pierwszy będzie organizowany oficjalny bieg. Liczę na to, że uda mi się dobrze przebiec trasę. Obecnie skupiam się na nauce. Wszystko małymi kroczkami, powoli do celu ale z głową. 
M.

poniedziałek, 23 marca 2015

Półmaraton Marzanny 2015

Za mną kolejny półmaraton, niezapomniane emocje, pokonane słabości (mogłabym tak wymieniać w nieskończoność), jednak poprawy czasu nie było. Może dlatego, że od 16 kilometra biegłam z bólem kolana przy niskiej temperaturze i mówiłam sobie, że przy kolejnym podbiegu zatrzymam się, bo inaczej skończy się to głośnym płaczem. Nie stało się tak, ponieważ wszystko się zaczyna i układa w głowie na dalszej pozycji jest Twoje ciało i faktycznie tak się stało. Pozostałe 5 kilometrów przebiegłam najlepiej, jak potrafiłam. Najlepszą nagroda, jaką mogłam zdobyć to telefon od rodziców, pytających się: "Dziecko, czasy przychodziły na bieżąco, ale tata mówił, że coś słabo Ci poszło na te 10 kilometrów". No uwielbiam ich :) Druga, to obecność ukochanego chłopaka, najwierniejszego kibica, który od samego początku trzymał za mnie kciuki. Stojąc na starcie, nic tak nie dodaje otuchy, jak wiadomość: Dla mnie już jesteś zwycięzcą.
Cieszę się, że sezon rozpoczęty, słońce świecie za oknami, a ja przygotowuję się do niedzielnego startu w Warszawie.
Podsumowanie:
Czas: 1:51:44
Klasyfikacja generalna: 1785 na 3249
Klasyfikacja kobiet 198 na 741
K18: 70 na 262

M.